W niedziele i święta:

  • 1000, 1215

W środy, soboty i pierwsze piątki miesiąca:

  • czas letni: 1900 (1830 adoracja Najświętszego Sakramentu)
  • czas zimowy 1800 (1730 adoracja Najświętszego Sakramentu)

 

Słońca w sercu i na niebie :)

Adres:
ul. św. Augustyna 7
84-250 Nadole
tel. 500 895 546 KANCELARIA po Mszy Św. lub telefonicznie

e-mail: swaugustynnadole@gmail.com

Numer konta:
14 1160 2202 0000 0000 7822 8530

11 lutego 2018

Koncert charytatywny

Co oznacza bycie chorym? Jako pierwsze określenia tego stanu pojawiają się takie terminy jak: „osłabiony”, „cierpiący”, „nieszczęśliwy”… Wszystko to jest prawdą. Warto jednak zajrzeć trochę głębiej do rzeczywistości choroby i rozważyć, co jest największym bólem osoby chorej. W Księdze Kapłańskiej możemy przeczytać jak traktowano trędowatego. Nie było dla niego żadnego współczucia. Nie tylko, że musiał zmierzyć się z fizycznym cierpieniem, to na dodatek nakazywano mu oddzielenie się od społeczności. Nie chciano na niego patrzeć. Aby przypadkiem nie doszło do pomylenia go z osobą zdrową, wymuszano na trędowatych, by mieli rozerwane szaty, nieuczesane włosy, zasłoniętą brodę. Na tym jeszcze nie koniec. Każdy chory na trąd musiał wołać, czyli z całych sił krzyczeć: Nieczysty, nieczysty! Gdy widziano taki „bolesny teatr” od razu uciekano na bok, aby przypadkiem się nie zarazić oraz nie uzyskać nieczystości rytualnej, która uniemożliwiałby praktyki religijne. Gdy wyobrażam sobie takie sceny, robi mi się przykro. Aż ciężko „wejść w skórę” takiego człowieka. Nie tylko, że miał wewnętrzne zmaganie, to jeszcze musiał o nim mówić każdemu przechodniowi!

Cierpiący na odosobnieniu

Współcześnie nic się nie zmieniło. Choroba nie jest tylko problemem zdrowotnym. Ona oddziela od społeczeństwa. Powoduje, że cierpiący czuje się odosobniony. Jego mieszkanie jest w sposób dosłowny jak i symboliczny „poza obozem” spraw innych ludzi. Wszyscy są zajęci swoimi sprawami więc nie chcą zatrzymywać się przy problemach osób „słabych”. Wymagałoby to w końcu poświęcenia im trochę czasu, a oni nie byliby w stanie się wypłacić ani odwdzięczyć…

Obchodząc dzisiaj Światowy Dzień Chorego powiązany ze wspomnieniem objawień Najświętszej Maryi Panny w Lourdes, mamy okazję się nad tym zastanowić. Jak my patrzymy na tych, którzy są zepchnięci na margines społeczeństwa? Czy stać nas na to, by wyciągnąć do nich rękę i na nowo „wciągnąć” na normalne tory życia wspólnego? Pomoc osobom chorym wymaga zmierzenia się z tym, z czym oni sobie sami nie poradzą. Rozważmy to na podstawie słów z Księgi Kapłańskiej. Aby przywrócić ludzką godność choremu, potrzeba „pozszywać jego szaty”. Rozumie się przez to działania ukierunkowane na to, by chory lepiej wyglądał na zewnątrz. Ubranie oprócz okrycia ciała jest wyznacznikiem statusu społecznego oraz tego, co chcemy pokazać światu. Nieraz przecież słyszeliśmy dylematy kobiet, które stały przed pełną szafą ubrań i nie wiedziały, co na siebie nałożyć, by oddawało to ich nastawienie. Ubranie jest komunikatem. Poprzez nie przekazujemy coś przechodniom. Dlatego rozmawiając z chorymi powinniśmy zadbać o to, by czuli się oni dobrze „na zewnątrz”. Nie chodzi tutaj tylko o zakup nowego ubrania, lecz o takie podbudowanie, by chorzy nie wstydzili się wyjść ze swoich czterech ścian lub zaprosić kogoś do siebie.

Serce dla chorych

Kolejnym wsparciem osoby osłabionej zdrowotnie jest „uczesanie jego włosów”. Nie polega to na niczym innym jak na zadbaniu o jego samopoczucie. Najlepiej tę potrzebę odzwierciedlają kobiety, które idą do fryzjera, by poprawić sobie humor. Czy jest w tym coś dziwnego? Zdecydowanie nie. To jak wygląda nasze ciało wpływa na nasze serce. Wiele osób w trudnych stanach psychicznych nie dba o siebie, bo im już nie zależy! Dlatego nasi chorzy powinni zostać zadbani zewnętrznie, by patrząc w lustro widzieli osobę, która ma w sobie nadzieję!

Następnym rodzajem pomocy jest „odsłonięcie brody”, które ma na celu danie możliwości wypowiedzenia się choremu. Zobaczmy jak często chcemy „coś zrobić” dla innych, a potem zostawiamy ich na pastwę losu. Najcenniejsze, co możemy dać, to czas i okazję do wygadania się. Nie jest bowiem sztuką rozplanować komuś życie według naszego pomysłu i oczekiwać, że będzie on przeszczęśliwy. Każdy potrzebuje się wypowiedzieć i odczuć, że ktoś liczy się z jego zdaniem.

Ostatnim, co nam podpowiada Księga Kapłańska, jest spostrzeżenie, że chorzy mają w zwyczaju zbyt dużo opowiadać o swojej chorobie i zamartwiać się swoim stanem. To normalne, że jeśli coś nas przerasta, to chcemy to wypowiedzieć. Gorzej, gdy choroba staje się całym naszym światem. Do tego nie można dopuścić. Największym miłosierdziem będzie wtedy zmienienie torów myślenia takiej osoby. Jak to zrobić? Zachwycić ja pięknem tego świata. Pokazać jak wiele jeszcze może poza tym, co zostało już jej zabrane…

Jak widzimy, posługa wśród cierpiących nie jest łatwa. Niemniej, jeśli zostanie włożone w nią serce, to jest w stanie przynieść owoce, które będziemy smakować całą wieczność.


Zdjęcia

Wakacyjnie

NAJDŁUŻSZE DNI

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
70 0.11813807487488